Lawiny

Kiedy masy śniegu, lodu czy też fragmentów skalnych gwałtownie tracą swoją stabilność i zaczynają staczać się ze stoku górskiego mamy do czynienia z lawiną. Choć jest to jedno z największych niebezpieczeństw czyhających na amatorów górskich wypraw, jesteśmy w stanie przewidzieć jej wystąpienie i zapobiec często tragicznym skutkom. Dlatego zanim wybierzemy się w potencjalnie niebezpieczne rejony, poznajmy bliżej to, w wielu przypadkach, śmiercionośne zjawisko.

Lawiny, ze względu na różnorodność spadającego materiału, dzieli się na kilka rodzajów. I tak wyróżniamy lawinę kamienną, wulkaniczną, błotną, lodową, śnieżną, pyłową, gruntową, mieszaną oraz tak zwaną deskę śnieżną, czyli powstałą wskutek urwania się nawisu śnieżnego. Ryzyko zejścia lawiny zwiększa odwilż, wiatr oraz temperatura poniżej – 10 stopni. Poza tym lawiny częściej powstają na terenach nachylonych oraz gładkich stokach. Jednak ponieważ mało kto z nas naprawdę umie rozpoznać teren zagrożony lawinami, warto przed wyruszeniem na wyprawę, prześledzić komunikaty ratownictwa górskiego. Na przykład na stronie Internetowej Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego (TOPR) zawsze zamieszczane są komunikaty o zagrożeniu lawinowym. Wyrażane jest ono przy pomocy stopni zagrożenia lawinowego, gdzie pierwszy stopień oznacza nieznaczne zagrożenie, natomiast piąty – bardzo duże zagrożenie, podczas którego obowiązuje bezwzględny zakaz wyjść w góry. Dzięki takiej ujednoliconej skali wiemy, kiedy wejście na szczyt jest możliwie bezpieczne, nie ważne w jakim kraju się znajdujemy. Choć lawiny często zbierają żniwo wśród niedoświadczonych i mających mniej szczęścia turystów, coraz częściej akcje ratunkowe kończą się powodzeniem. Zależy to między innymi od czasu, w jakim zostanie odnaleziony zasypany przez lawinę. Największe szanse ratunku istnieją podczas pierwszego kwadransa.

       

Niektóre lawiny zapisały się na kartach historii jako wyjątkowo nieszczęśliwe. Pierwszą z nich jest lawina w Białym Jaworze, która 20 marca 1968 roku spadła z prędkością około 100 km/h,  porywając ze sobą 24 osoby. Mimo zaangażowania ratowników ówczesnego GOPR-u i  poszukiwań prowadzonych zarówno w dzień, jak i po zmroku, udało się uratować tylko 5 osób. Pozostałe 19 osób zginęło pod masą śniegu przygniatającą ich z siłą ponad 50 tysięcy ton! Ostatnie ciała zostały wydobyte dopiero na początku kwietnia. Była to najtragiczniejsza lawina w historii polskich gór, dlatego nazywana jest lawiną stulecia. Inna, tragiczna w skutkach lawina, zeszła 28 stycznia 2003 roku w Tatrach. Wtedy to grupa młodych ludzi, uczniów z I Liceum Ogólnokształcącego w Tychach oraz osoby związane z klubem sportowym działającym przy tej szkole, wybrali się na szczyt Rysy w Tatrach. Pod śniegiem znalazło się 12 osób, a jedna została tylko poturbowana, ale udało jej się uniknąć przygniecenia. Ratownicy ustalili, że lawina została wywołana przez młodych ludzi. W jaki sposób? Nie potrzeba nagłej zmiany temperatury czy odwilży, aby masa śniegu gwałtownie spadła. Lawiny powoduje również krzyk i to właśnie on był najprawdopodobniej przyczyną tragedii. Młodzi, nieświadomi  zagrożenia ludzie rozmawiali zbyt głośno i w ten sposób spowodowali zerwanie nawisu śnieżnego, w wyniku czego śmierć poniosło osiem osób. Ciała czterech ofiar wydobyto z dna Czarnego Stawu dopiero po 4 miesiącach.   

Śmiercionośne lawiny pojawiają się bardzo często, nie tylko w Polsce. Przykładem takich lawin są dwie lawiny w Afganistanie. Pierwsza z nich spadła 16 stycznia 2009 roku. Przykryła wtedy śniegiem dziesiątki osób i wiele pojazdów znajdujących się w tamtej chwili na pobliskiej autostradzie. Zginęło wtedy co najmniej 10 osób. Nieco ponad rok później, 8 lutego 2010 roku w Hindukuszu zeszła seria 35 lawin, które zasypały w sumie 2500 osób, z czego co najmniej 172 osoby zginęły, a do akcji ratunkowej zostały zaangażowane jednostki wojskowe, policjanci, służby ratownicze przy wsparciu helikopterów, karetek i buldożerów. Dziewięć dni później w Pakistanie seria lawin spowodowała śmierć czterdziestu osób.

 

Statystyki niestety są przerażające. Tylko  w tych 5 lawinach zginęło w sumie ponad 250 osób, a przecież zjawisko to zdarza się znaczniej częściej. Co jakiś czas słyszymy doniesienia o kolejnych ofiarach górskiego żywiołu. Dlatego warto dołożyć starań, aby nie dołączyć do grona nieszczęśników, którzy stracili życie zdobywając szczyt, szczególnie, że istnieje możliwość przewidywania zagrożenia lawinami. Nie oznacza to, że mamy zrezygnować z wypraw. Wystarczy oprócz dobrych chęci zaopatrzyć się w odpowiedni sprzęt, niezbędną wiedzę i w miarę możliwości, doświadczonego przewodnika, który bezpiecznie poprowadzi nas do upragnionego celu.

wróć